Witam Was!
Zakładam tego bloga jako formę terapii, jako miejsce gdzie mogę się anonimowo wygadać. Może spotkam dusze, które mają podobne problemy. Nie mam już sił, nie mam łez. Chciałabym zniknąć ale to nie możliwe… Więc piszę.
Wszelkie opisane historie są prawdziwe. Ze względu na chęć zachowania anonimowości imiona zostały zmienione.
Mam na imię Maria. Mam 29 lat. Na koncie 2 dzieci i mąż. Z wykształcenia pedagog. Od 3 lat nawrócona. Szukam Boga w swoim życiu, bo tylko on mnie trzyma przy życiu. Utknęłam w toksycznym związku z mężem sadystą, czasami myślę, że jest opętany lub chory psychicznie. Prawdopodobnie moje małżeństwo tak wygląda, bo czasami musimy być na dnie zapłakani aby odnaleźć Boga. Bóg jest moja jedyną nadzieją, codziennie myślę o Tym czy pójdę do nieba,czy do piekła? Może do czyśćca? Czy to normalne, że chcę umrzeć i zaznać pocieszenia u Boga? To może wydawać się dziwne w szczególności, że mam cudowne i fantastyczne dzieci Majkę 2 latka i Oskara 6 miesięcy. Kocham ich nad życie i dla nich muszę być silna.